redoctobermsz

Kto szuka ten znajdzie, a kto nie chce szukać to nigdy nic nie znajdzie

Do kogo pójdziemy?-czyli: co dalej?

1 komentarz


Wielu świadków Jehowy, widząc w organizacji niebiblijne postępowanie lub nauki niezgodne z Pismem Świętym, może sobie zadawać pytanie, czy rzeczywiście wierzą w "jedyną Prawdę". Po dokładnym zbadaniu i ocenie, że to, w co dotąd wierzyli, jednak prawdą nie jest, dochodzą do wniosku, że Prawda musi być w innej organizacji religijnej.
Jest to efekt wmawianych przez lata i powtarzanych w kółko pojęć, takich jak: "religia prawdziwa", "jedyny kanał łączności z narodami", "prawdziwa Boża organizacja" itp. Tego typu slogany utrwaliły w umysłach świadków Jehowy bardzo wyrazisty pogląd, że Bóg musi mieć na ziemi swoją organizację, a na poparcie tego cytuje się werset: Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego." Jana 6:68 (BT) …

Ciekawe pytanie… a odpowiedź znajduje się właśnie w tym wersecie. Zwróćmy uwagę, co jest napisane po pytaniu Piotra: "Ty masz słowa życia wiecznego."
To Isus był nośnikiem słów życia wiecznego. Dlatego Piotr chciał trzymać się tych słów, naśladując Mistrza, a Jan napisał: "Twoje słowo jest prawdą" (Jana 17:17) – nie miał więc na myśli jakiejś organizacji religijnej.
W tamtych czasach istniała jedna organizacja religijna, która mieniła się "religią prawdziwą" – był to judaizm. Co ciekawe, najprawdopodobniej wszyscy ci, którzy chodzili za Isusem, byli natychmiast wykluczani z tamtejszej "religii prawdziwej". Zobaczmy, jakimi konsekwencjami groziło uznawanie Isusa za Mesjasza: "Jego rodzice powiedzieli to, gdyż bali się Żydów, bo Żydzi już uzgodnili, że jeśli ktoś wyzna, iż on jest Chrystusem, to ma zostać wykluczony z synagogi." Jana 9:22 (NW)
Zwróćmy uwagę, że rodzice uzdrowionego nawet nie byli uczniami Isusa! Jeszcze ciekawsze jest to, że termin "wykluczony", używany przez "religię prawdziwą" dzisiaj, pochodzi z odstępczego Judaizmu. Apostołowie i pierwsi chrześcijanie nie używają tego terminu w całym Nowym Testamencie.

A teraz trochę cytatów, aby wykazać, że dzisiaj Bóg nie posługuje się żadną organizacją.
"A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł. A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol. Przyszli, więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd, więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz, więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy. Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły." Mat. 13:25-30 (BW)
"Wtedy rozpuścił lud i poszedł do domu. I przystąpili do niego uczniowie jego, mówiąc: Wyłóż nam podobieństwo o kąkolu na roli. A On odpowiadając, rzekł: Ten, który sieje dobre nasienie, to Syn Człowieczy. Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie Złego. A nieprzyjaciel, który go posiał, to diabeł, a żniwo, to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie. Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". Mat. 13:36-42 (BW)
Analizując tę przypowieść, zwróćmy uwagę na zwrot: "a gdy ludzie spali" – który oznacza śmierć wysłanników (apostołów); dobre nasienie to synowie królestwa – chrześcijanie z I-go wieku. Synowie Królestwa zostali zasiani w czasie służby Isusa i apostołów, a po ich śmierci rozpoczęło się sianie przez złego nasienia kąkolu (synowie złego). Dlatego na przestrzeni wieków powstały różne organizacje religijne, lub tzw. autonomiczne zbory, które istnieją do dzisiaj.
W związku z tym zadajmy sobie pytanie: kto był po śmierci wysłanników "pszenicą"?
Historia podpowiada, że były to pojedyncze jednostki (kłosy pszenicy) oraz całe grupy (np. waldensi, kwadrodecymianie) rosnące między "kąkolem" (np. tłumacze Biblii na języki narodowe). Jak było wtedy, tak jest do dzisiaj – wszyscy ci, co dociekali prawd biblijnych i stosowali je w życiu (za co byli wściekle prześladowani) nie byli związani w żadną organizacją religijna. Jednostki te w miarę dociekania prawdy zmieniały swoje poglądy i siłą rzeczy musiały żyć odseparowane od ówczesnych religii.
Tylko Isus wie, kto przez te 19 wieków był – i dzisiaj stara się być – "pszenicą".

Dlatego warto zastosować się do rady Isusa: "Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie." Mat. 11:28-30 (BW) "…i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi." Jana 8:32 (BW)
Sam to przerabiam, odkąd odszedłem z "religii prawdziwej" z powodów doktrynalnych. Dopiero dzisiaj, po 20-tu latach "w niewoli Strażnicy', mogę przyjąć to zaproszenie i poczuć, co to znaczy: "Ja wam dam ukojenie" i "jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie…"
Warto przy tym wiedzieć, jak życie świadków Jehowy oceniają ludzie z zewnątrz: "Znam świadków Jehowy od 20-tu lat, niektórzy są moimi znajomymi, znam ich problemy, ale mogę powiedzieć, że ich życie to kamieniołomy" – powiedział mi ostatnio pan, z którym rozmawiam na tematy biblijne.
Dawni bracia ciągle mnie pytają o moje samopoczucie po odejściu – myślą, że mam depresję i jestem kompletnie załamany i nieszczęśliwy (lub coś w tym stylu). Dla tych troskliwych braci, którzy nie wyobrażają sobie życia poza organizacją, mam jedną odpowiedż: "Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą bezbożnych, ani nie stoi na drodze grzeszników, ani nie zasiada w gronie szyderców, lecz ma upodobanie w zakonie Pana i zakon Jego rozważa dniem i nocą." Psalm 1:2 (BW)
Zwróćmy uwagę na słowa "upodobanie" i "zakon Jego rozważa dniem i nocą". Nigdy nie zapomnę zwrotu z czasów organizacji: "czytanie Biblii i rozważanie tekstu dziennego", czyli: Biblię można czytać, ale nie wolno jej rozważać lub interpretować bez nauk "niewolnika", ale za to należy pilnie rozważać "tekst dzienny", przez niego napisany. I tak organizacja wyrugowała z umysłów świadków Jehowy upodobanie w indywidualnym rozważaniu Słowa Bożego, co jest podstawą nawiązania więzi z Bogiem i Isusem.
Samo odejście z organizacji daje uwolnienie tylko od psychotechnicznego programowania, czyli wielokrotnego powtarzania tego samego materiału – co jest jak odruch (tak, jak ćwiczący karate non stop powtarzają te same ciosy). Jest to działanie obliczone na to, aby u głosicieli zniszczyć zdolność samodzielnego wyciągania wniosków.
Tylko nawiązanie indywidualnej więzi z Bogiem daje ukojenie. Jest to potrzebne na co dzień, ponieważ poza organizacją zaufanie do Boga nabiera zupełnie innego wymiaru. Ponadto ma znaczenie praktyczne nie tylko na dzisiaj, ale i na przyszłość. Zupełnie inaczej wygląda domowe rozważanie Biblii w 2-3 osoby, mając w świadomości następujący werset: "A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata." Mat. 28:20

Na zakończenie chciałbym poruszyć temat strachu przed utratą znajomych po odejściu z organizacji. Jest to strata pozorna, ponieważ traci się tylko "chwasty". Gdy podejmowałem decyzję o odejściu i rozmawiałem na ten temat z niektórymi braćmi, wyniki tych rozmów były dla mnie szokujące – okazało się, że naprawde byli to hipokryci i ateiści, a nade wszystko osoby sparaliżowane strachem. Strach to poważny argument złego i jego organizacji. Myślę, że warto przemyśleć następujący werset z Objawienia Jana 21:8 – "A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga." (BT)
Często w zborach ostrzega się głosicieli, że osoby, które odchodzą z organizacji skazane są na samotność – nic bardziej mylnego, grono braci stopniowo się powiększa. Pozostaje wąskie grono dawnych przyjaciół, a z czasem pojawiają się nowe przyjaźnie. Warto przemyśleć następujący werset: "Lęk przed ludźmi nastawia na człowieka sidła, lecz kto ufa Panu, ten jest bezpieczny." Prz. 29:25 (BW)
Podsumowując: nie ma na ziemi "religii prawdziwej" ani "prawdziwego autonomicznego zboru", należy jedynie nawiązywać indywidualną więź z Bogiem. Przynależność do jakiejkolwiek religii – czyli zniesławiającej Boga i Isusa "piramidy" – nie ma żadnej wartości. Zarówno "kamieniołomy Strażnicy" czy lżejsza niewola "piramid" chrześcijańskich, jak i poszukiwania "prawdziwego zboru" przypominają szukanie czarnego kota, który niby jest w ciemnym pomieszczeniu, ale którego tak naprawdę… nie ma. W rzeczywistości, wymieniając jedną piramidę na drugą, wpada się "z deszczu pod rynnę", nadal pozostając w duchowych ciemnościach, i wraz z przynależnością łyka się nauki demonów, które niesie dzisiaj każde bez wyjątku wyznanie. Natomiast w miarę indywidualnego bądż domowego studium Biblii, już bez pryzmatu nauk ludzkich, za to z pomocą Ducha Bożego, dana osoba stopniowo nasyca się wspaniałymi darami prawd zawartych w Piśmie Świętym. Wraz z upływem czasu wzrasta też świadomość, co dalej robić – a na poparcie tej myśli podam następujące wersety:
Jana 14:26 – "A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem." (BT)
Jana 14:16-17 – "Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie." (BT)
Psalm 119:105 – "Słowo twoje jest lampą dla mej stopy i światłem na moim szlaku. (NW)
2P 1:19 – "Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach."
(BW)
Pozostaje pytanie: co zrobisz?

Mariusz Szczytyński

Advertisements

One thought on “Do kogo pójdziemy?-czyli: co dalej?

  1. Mariola writes:To jest rzeczywista prawda.Najważniejsza jest Biblia.Liczy się relacja ja a Bóg.Potrzebna jest nam osobista więź z Bogiem a nie jakaś religia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s